czwartek, 24 grudnia 2009

święta i takie takie

Piątkowy wyjazd do Bdg na Folsom strzelil wieeeeeelki ch*j.

Jak zwykle kiedy jedyną alternatywą była jazda pociągiem (wiadomo, samochodem to byśmy tam 2 dni w taką pogodę jechali), to nasze kochane PKP jak ZWYKLE zawiodło. Mianowicie - nasz pociąg do Bydgoszczy, który miał być o 15:40 na Dworcu Centralnym w ogóle nie przyjechał. Teoretycznie, miał opóźnienie jedyne 140 minut, ale to wiadomo, opóźnienie zawsze może ulec zmianie na większe. Czekaliśmy do 17, później nie było sensu już jechać, bo może byśmy dojechali na 3 ostatnie kawałki. Cały wieczór miałam więc z głowy, bo wbrew pozorom czekanie 2 godzin na nieogrzewanym dworcu, wśród tłumów podróżnych jest zajebiście męczące.

PKP vs. MY - 1:0

A teraz bardziej świątecznie, powyżej mikołajkowa sówka od Ani. Jest prześliczna i napewno pyszna :)

Okres przedświąteczny spędziłam w szpitalu, operacja się udała. Mam cichą nadzieję, że to już była taka ostatnia. Wypisali mnie dość szybko, operował mnie mój przystojny  i przesympatyczny doktor R. Blizny na brzuchu tym razem będą mniejsze, niż po pierwszej operejszyn (hura!). 

W domu jestem od wtorku, czuję się, jakbym była caaała poobijana. Brzuch boli, nie mogę się śmiać, kasłać, dmuchać nosa. Cokolwiek zjem, czuję się przejedzona. Najbardziej bolą żebra i okolice barków. Mam prawie wszędzie zakwasy. Spać mogę tylko na plecach, ewentualnie z boku bo inaczej boli.

Ciągle lecę na lekach. Sterydy na zajady (kortykosteroidy), Ketonal doustnie, Ketonal domięśniowo w pupala, No-spa, Ketospray i AMOL (o tak!) na bóle przeróżne. Kwasy Omega 3 i 6. Espumisan - jak sie nie jadło 2 dni nic, to teraz po wszystkim ma sie wzdęcia i się odbija. Ble.

Na koniec chcę podziękować Agacie (dziewuszka z polaroidów), za to, że o mnie dba chociaż nie musi. Że przeciwdziałała szpitalnym stresom i pomogła w ubieraniu choinki (wiadomo ja - aktualnie kaleka, na drabinę nie wejdę i gwiazdki nie zawieszę, bo po prostu nie dała bym rady fizycznie). Konradkowi też dziękuję, że cały czas przy mnie był. Jednak obecność bliskich mi osób, bardzo pomogła i po prostu nie miałam czasu w szpitalu się stresować. Dzie-ku-ję!

Zabieram aparat na wigilię, więc jutro prawdopodobnie gwiazdkowa fotorelacja :)

Buziaki i wszystkiego najlepszegona święta życzę :*
G

wtorek, 8 grudnia 2009

ROMA

widok z hotelu - na operę :)

Arrivederci a Roma - typowy włoski autobus, jeździ jak chce i kiedy chce.

melanż w koloseum :D

widać chyba, że było ZAJEBIŚCIE!

powrót do szarej, polskiej, deszczowo-pochmurnej rzeczywistości już nie był taki fajny...

weekend był intensywny - urodziny jurasa i prawie awantura, alcatraz, gadki do rana i kanapki z pasztetem, imienimy ciotki b., eldoka, podróże to tu to tam, bifor u marianka, gig DR & HTB :)

efekt był taki, że w poniedziałek byłam nieprzytomna :P

a w ten piątek ruszamy do Bydgoszczy na Folsom, potem na pewien czas bede musiala zrezygnowac z zabaw przeróżnych, poniewaz ide do szpitala na operacje.

wogóle to w tym roku też jaram się sylwestrem ;)

take care, G